poniedziałek, 24 lutego 2014

Dresowa inaczej

Na dnie szafy znalazłam zapomniany kawałek czarnej ,dresowej materii...
Zapomniany bardzo bo tak w sumie nie wiem skąd  i jakim cudem się u mnie znalazł.
Najpewniej kiedyś kupiłam-:))))))
Parę minut zastanawiałam się co uszyć z tego cuda.Chciałam bluzkę ale za mało było więc machnęłam spódnicę.
Taką zwyczajną, prostą bez udziwnień.Bez paska, tylko tunel i gumka .
Przymierzyłam i stwierdziłam, bardzo skromnie zresztą-:) ,że fajna! ale.....
No właśnie jak to u mnie zawsze jakieś "ale" musi być.
Miała być prosta ,taka do wszystkiego ale.....za prosta wyszła!
Stwierdziłam ,że trzeba trochę poszaleć,może słońce zaświeci-:)))
No to poszalałam w pasmanterii bo w moich zapasach nie znalazłam nic godnego na cel.
A tam znalazłam i owszem.Zakupiłam ,przyszyłam i ....wow to jest to!!!!


Podoba mi się bardzo ,paru napotkanym osobom też a paru nie !


I tu zadanie dla Was.
Oczywiście dla chętnych.
Proszę o opinie ,konstruktywną krytykę.

Czy to pasuje do siebie-koronka i dres??? na szczęście dresówka ma w dzisiejszych czasach "inne"imię i całe szczęście bo uwielbiam tę tkaninę miłością najczystszą.Za koronką za bardzo nie przepadam więc samej dziwi mnie to połączenie ale wyjątkowo mi zagrało .

Jeśli jesteście na tak to dlaczego a jeśli na nie to tym bardziej napiszcie dlaczego!



Wasze opinie są dla mnie ważne,mam w głowie dużo "dzikich"pomysłów.....



 Pozdrawiam ,dobrego tygodnia

wtorek, 18 lutego 2014

Jak to z sukienkami było


Pamiętacie ????



Jakiś czas temu zostały przemienione w sukienki.Ciemna dzianinowa dla mnie a jasna, dresowa dla Eli.
Przetestowane w "różnych warunkach" :D ,sprawdziły się idealnie-:)

Na pierwszy ogień moja.
Ciemnoszara dzianina,wykrój góry  z modelu 110,burda 3/2013.mam go dzięki Agnieszce-:)))) i jest to mój model bazowy do wielu sukienek



a dół to moja radosna twórczość własna. Nie wiem czy się przyznać ale po prostu kawałek materiału przypięłam szpilkami w miarę równo i....przeszyłam.....








Druga sukienka szyta z tego samego modelu ,miałam tylko jeden wyznacznik-duży łódkowy dekolt




a na koniec chciałyśmy sobie zrobić wspólne zdjęcie tylko .......nie zmieściłyśmy się w tle-:)))) ale to zdecydowanie wina tła ,takie jakieś za małe czy za niskie.....


Żeby było śmieszniej to statyw sobie gdzieś jezdził po drogach województwa więc aparat dumnie leżał na kartonach, poduszkach i notesach ale jest dobrze.

 W końcu kto jak nie my ,śląskie dziołchy .....-:))))

Pozdrawiam ,słoneczko cudnie świeci....-:)))


niedziela, 16 lutego 2014

Plątanie nitek


Pamiętacie to wyzwanie?
Ja też dałam się wrobić-:))))
Plątałam te nitki z dzikim wyrazem twarzy i mocnym postanowieniem,że już nigdy więcej!!!!
Po czasie stwierdzam ,że tak zle nie było.Wprawdzie trochę tu krzywo tam trochę za luzno czy za ścisło ale .....
Oto mój własnoręcznie "udziany" kominek.


Jak Elunia-Lola słusznie stwierdziła jaka zima taki komin!

U nas na Śląsku (oczywiście w naszym rybnickim rejonie ) był 1,5 (słownie półtorej !!!!) dnia śnieg i to parę centymetrów.
Ewenement  -:)))))
I niech tak zostanie!

A teraz dużo zdjęć 



Pozdrawiam i witam Was serdecznie w nowym miejscu.
Mam nadzieję ,że zostaniecie .
Dziękuję WSZYSTKIM za słowa wsparcia,otuchy.
Zmotywowały mnie do działania i stworzenia tego miejsca.

Miłego tygodnia-:)

sobota, 15 lutego 2014

Piekna klamra...

Pierwszy wpis w nowym miejscu.
Postanowiłam ,że pierwszy wpis będzie jednocześnie ostatnim robótkowym postem na poprzednim blogu.

Droga/i czytelniczko/czytelniku witaj -:)

zapraszam do komentowania,obserwowania,odwiedzin

***
Pomysł na tą torebkę był zacny.
Nawet bardzo zacny....
Miała być czarna z szarym (wykładzinka) dodatkiem a na tymże motyw łowicki lub inny ,byle ludowy.....


Taaa pomyśleć łatwo ,gorzej z realizacją.
Bo o ile podstawa jak najbardziej wykonalna to ludowy dodatek nie do zdobycia.
Owszem parę znalazłam ale to nie było to.Wnika z tego ,że trzeba się nauczyć haftu!
Tylko nim się nauczę to pewnie upłyną lata świetlne.
I tak urodził się całkiem nowy pomysł i zaczęłam poszukiwania.
Tym razem na szarym pasku miała powstać ręcznie naszywana aplikacja typu -sznurki,koraliki itp. Niby wyszło fajnie ale coś mi w tym nie pasowało.
Więc nie pozostało mi nic innego jak zrobić nalot na pasmanterię. Pewnie to znacie,wchodzicie ,mały look okiem prawym i ....jest!!!!
Kawałek taśmy wciśnięty gdzieś w rogu,zapomniany i ja jego wybawicielka.


Z szerokim uśmiechem dotarłam do domu i od razu rzuciłam się w wir pracy.
I oto efekty.
Torebka robiona z  włóczki szydełkiem 2,5 Robiłam wzorkiem gwiazdkowym ,prosty pas na końcach obrobiłam parę rządków oczkami ścisłymi.
Jako środek wykorzystałam szarą wykładzinkę a w środku mięciutki,czerwony filc od Agnieszki,który znalazłam w magicznym pudle.

Dodatkowo w środek wszyłam pas czarnego materiału a w nim dzięki przeszyciom miejsce znalazły cztery przegródki-kieszonki.Teraz nie muszę szukać po całej torebce kluczy,telefonu i innych drobiazgów.
Oczywiście zapinana na zamek .

W końcu mam torebkę odpowiedniej wielkości o fajnym niepowtarzalnym wzorze.Nieskromnie powiem ,ze bardzo mi się podoba i  nie tylko mi-:)))

***
Materiały z poprzedniego posta są już przemienione w sukienki ,noszone ,testowane więc następny wpis już niebawem-:))))

 Pozdrawiam